Ucieka mi przodem

Często w swoich tekstach używam stwierdzenia, że auto „wyjeżdża przodem”, „przód ucieka” i tym podobnych. Chciałbym nieco rozwinąć temat tego najbardziej znienawidzonego przeze mnie zjawiska.

Zacznę od małego wprowadzenia wideo:

No i dobra, tyle potrzebuje wiedzieć przeciętny i nieprzeciętny kierowca o pod- i nad-sterowności. Poza tym nie ma nic ciekawego, HBO nie zrobi na podstawie różnic między tymi zjawiskami serialu.

Wiesz, jak działa mechanizm różnicowy? Wiesz. Nie? Nieistotne. Skutki jego działania są takie, że gdy lewe koło zwalnia, prawe przyspiesza. Gdy lewe przyspiesza, prawe zwalnia. A jeśli lewe koło podniesiesz do góry, a prawe pozostanie na ziemi, możesz na liczniku mieć 200, a twój samochód nie ruszy z miejsca nawet o centymetr. Cały napęd będzie przekazywany na lewe, które kręci się bez oporu. Tak samo jest, gdy nawierzchnia pod twoimi kołami jest śliska i jedno koło zaczyna ją tracić. Większa część napędu będzie trafiała właśnie do niego. Efekt? Chcesz skręcić przednionapędowym autem, a ono jedzie na wprost. Gdy lewe koło zacznie tracić przyczepność, mechanizm różnicowy pomoże mu stracić ją bardziej. Wtedy możesz kręcić w lewo, w prawo, od oporu do oporu – pojedziesz na wprost.

Nie ma straszniejszego i zarazem głupszego uczucia za kierownicą.

Są jakieś trzy drogi wyjścia z takiego kryzysu. Jak przy słynnym dachowaniu lawetą Muska – możesz wpizdedać lub zacząć hamować. Prawdopodobnie i tak skończy się tym samym – pozostawieniem wszystkiego w rękach szatana (mijoooota nim).

Auto przednio – silnikowe i przednio – napędowe, a takich mamy na ulicach zdecydowaną większość mają najczęściej delikatnie skopany rozkład mas. Silnik, skrzynia biegów, półosie, skomplikowane zawieszenie, maglownica – wszystkie podzespoły o naprawdę „dużej gęstości” (znaczącej masie w stosunku do wielkości) skumulowane są z przodu. Z tyłu jest trochę cienkiej blachy, najczęściej proste zawieszenie, tyle. To się tyczy aut z silnikami poprzecznie. Jeszcze śmieszniej jest w przypadku wynalazków takich jak VW Passat B5, Audi A6 C5 i tym podobne, które mają silnik wzdłuż i przedni napęd. Hitlerwagen sobie to tak wymyślił, że nie dość, że wszystko jest z przodu, to jeszcze wielka masa (silnik) wisi sobie przed przednią osią. Większa część masy na przednich kołach powoduje wielką podatność na podsterowność. Spytajcie ziomków, co mają Audi A6 C5 2.7 Biturbo bez Quattro.

Podsterowność jest o wiele trudniejsza do opanowania od nadsterowności. Do tego, często kierowca może jej nie zauważyć dopóki nie będzie solidnie poniewczasie. Pasażer najpewniej nie zauważy w ogóle. Ponoć auta z przednim napędem wyparły tylnonapędowce, bo są bezpieczniejsze. Ja powiedziałbym raczej, że decydujący był koszt produkcji i tyle.

0 comments